Nawiązani ewangeliczne w poemacie
Scena sądu nad Bożenną zwróciła uwagę krytyków. "Jedna z najpoetyczniejszych kart literatury naszej" pisała o niej Zuzanna Aleksandra, a H. Galle mówi o niej, że jest natchniona . Uderza przede wszystkim podobieństwo sceny do ewangelicznego opisu Jezusa, który stoi przed Sanhedrynem. Bożenna, jak Chrystus, stoi osamotniona przed tymi, którzy mają ją sądzić, wie, że nikt jej tam nie zrozumie i nie próbuje się bronić, słowa, które wypowiada są potraktowane jako dowód jej winy. Jak Chrystus daje się prowadzić na śmierć, nie stawia-oporu, można powiedzieć, że zgodnie z przesłaniem nauki Chrystusa nadstawia drugi policzek. Zdecydowanie odróżnia się od zgromadzonego tłumu, jednak, o ile Chrystus nad tłum się nie wywyższał, o tyle z wypowiedzi Bożenny przebija przekonanie, że nad wszystkimi tam zgromadzonymi góruje zaletami umysłu i duszy, jej słowa przepełnione są dumą i hardością. "Wam to...wam, ludzie bez serc i bez czucia-Mam tajnię ducha mojego spowiadać?!" mówi. Podobnie zachowuje się w akcie III, w rozmowie z Cherubinem i Pontifexem.